Pisze się!

Nowy rok rozpoczął się pracowicie, bo jakżeby inaczej…
Tak, tak, nowa baśń się dla Was pisze! Dużo w niej gwiazd, księżyca, morza… i dziwnych, dziwnych zdarzeń.

 

 

To będzie jedna z trzech moich książek, które ukażą się w tym roku. Pierwsza już na wiosnę, ostatnia przed Gwiazdką. Rok pełen wrażeń, można rzec – ale już pracuję nad tym, żeby kolejny również okazał się owocny. Trzymajcie kciuki, a ja wracam do pisania!

Uściski!

10 myśli na temat “Pisze się!

  1. Czekam z niecierpliwością na kolejne Pani książki! 🙂 Czy nową, zapowiedzianą baśń będzie Pani również ilustrować?

    1. Dziękuję, jak miło! 🙂
      Każdą z trzech zapowiedzianych książek zilustruje inna ilustratorka – i w żadnym przypadku nie będę to ja! 😉

    1. Dziękuję bardzo! Może kiedyś będzie i powtórka, na razie jednak cała energia idzie w pisanie 😉 Serdeczności!

  2. Czekamy z córką, na Pani książki, zzwłaszcza na „Miedziany Listek”, o ile tytuł pozostanie ten sam…. Tam ilustracje też zapowiadają się pięknie.
    Dzisiaj moja córka miała dyskusję z panią, która przyszła na zastępstwo na lekcję polskiego. Omawiali „Panią Twardowską”. Córce nie udało się przekonać nauczycielki, że diabeł uciekł od Pani Twardowskiej, bo była dobra (jestem dumna, że pamiętała). Nauczycielka twardo upierała się, że jedym logicznym powodem ucieczki diabła była brzydota tytułowej bohaterki. 🙂

    1. Cieszę się, że „Miedziany listek” już ma czytelników! 😉 Pracuję nad nim pilnie!
      Co do „Pani Twardowskiej” – jaka szkoda, że w szkole tak często uznaje się jakąś konkretną interpretację tekstu za jedyną właściwą! Przy czym wcale nie twierdzę, że moja interpretacja tej ballady jest słuszna – po prostu ja tak „Panią Twardowską” odczytuję. I każdy ma prawo robić to po swojemu, dopóki potrafi uzasadnić swoje stanowisko. Myślę, że gdyby uczniom częściej na to pozwalano (i gdyby ich do tego zachęcano!), o wiele chętniej czytaliby poezję!

  3. Dobry wieczór,
    Rzeczywiście szkoda, że interpretacja w szkole polega na tym, żeby napisać tak, jak ktoś to sobie wymyślił. Jak tylko widzę zadanie „Po przeczytaniu (…) zinterpretuj (…)” to mam dosyć. Ostatnio pani mi nie zaliczyła mojej interpretacji, chociaż wydaje mi się, iż była o wiele trafniejsza, niż ta, o którą chodziło w odpowiedziach. Był to fragment „Ptasiego radia” (w kontekście pewnego artykułu, co trochę zmienia, ale w tym przypadku nie dużo): „Muszę zajrzeć do słownika, by zrozumieć śpiew słowika.” Zinterpretowałam to tak, że dużo rzeczy jest dla nas niezrozumiałych, dopiero gdy to poznamy i się w to zagłębimy, zaczynamy rozumieć sens (np. tego co się wydarzyło) i jeszcze to trochę rozwinęłam. Może to nie było najbardziej trafne, ale przynajmniej uzasadnione. Jednak według ” świętych i nieomylnych odpowiedzi” chodziło o to, żeby częściej korzystać ze słownika i samo to już wystarczyło. Bardzo mnie to zraziło i to zrażenie trwa do dzisiaj, niestety.

    Nowa baśń? Już się nie mogę doczekać. 🙂

    1. Kasztanowłosa, moim skromnym zdaniem Twoja interpretacja była całkowicie trafna. Swoją drogą to straszne, że są gotowe odpowiedzi dotyczące interpretacji poezji! Wydaje mi się, że to zaprzecza idei poezji w ogóle. Zawsze uważałam, że każdy może odczytać wiersz inaczej i to jest właśnie takie piękne. Dlatego między innymi niektóre wiersze zapadają nam w serce na całe życie i trafiają do nas tak głęboko: bo odczytujemy je przez pryzmat własnych doświadczeń, przez co stają się osobiste. A jak wiadomo, każdy ma je inne. Te doświadczenia.
      No cóż, trzymaj się, Kasztanowłosa! A do poezji się nie zrażaj przypadkiem! Serdeczności!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.