Mamy Jowisza!

Co dwie głowy to nie jedna! 😉

Nasza wspólna książka „Na Jowisza!” właśnie trafiła w nasze ręce! Widać, jak bardzo się nią cieszymy

 

 

Wyszła pięknie, jesteśmy szczęśliwe!

Dziękujemy wydawnictwu Egmont, a w szczególności Annie Czech, która pokierowała wszystkim i dopięła sprawy na ostatni guzik, pani Agnieszce Betlejewskiej, która dopilnowała całości spraw do samiutkiego końca oraz Annie Pol, której książka zawdzięcza super projekt graficzny .

Teraz idę się nacieszyć i przypominam: premiera już 6 maja, a w piątek opowiemy o książce (i nie tylko) – Mama MM i ja – w Radiu dla Ciebie u Małgorzaty Berwid.

28 myśli na temat “Mamy Jowisza!

  1. Zastanawiam się, które zdjęcie ładniejsze, to u Mamy, czy to u Córki? I nie mogę się zdecydować ☺ Miłego wieczoru w towarzystwie Jowisza☺

  2. Piękne kobiety z pięknym uzewnętrznionym wnętrzem.
    Wspaniałe tak dzielić ( powinno być mnożyć) radość z najbliższa osoba.

    1. Och, i co tu odrzec? Dziękujemy za łaskawe oko, A radością w ogóle świetnie jest się dzielić! Pozdrowienia! 🙂

  3. Ha!!!
    Przesyłka niby ma dorzeć jutro, ale na razie na adres domu mojego rodzinnego, dopiero stamtąd Mama nada ją do mnie- zejdzie więc pewnie jeszcze kilka(naście) dni, yyyyyyh.

    Przymusowo trenuję się zatem w cnocie cierpliwości…
    Już wiem! Żeby zleciało szybciej, poćwiczę sobie dykcję na łamańcach! Zanim Jowisz do mnie trafi, ‚wszy w szwy’ będę wymawiała jak z karabinu maszynowego.

    Gratuluję, Emilko, TAKIEJ pracy, w TAKIM duecie i ślę pozdrowienia! 🙂

    1. Och, nie lubię czekania i rozumiem doskonale! Ale mam nadzieję, że taka wyczekana książka smakuje lepiej 😉 A ćwiczenie dykcji zawsze na czasie. Dziękuję, Aniu, za wszystkie dobre słowa, przesyłam uściski!

  4. Kochana Emilio! Cóż za piękny początek mają w towarzystwie Twojej Mamy i Twoim. Dziękuję bardzo!
    Uściski ☺

  5. A jeszcze miałam napisać, że napięcie w „Przepowiedni” jest cały czas wyczuwalne. Przy pierwszej lekturze do samego końca zastanawiałam się, jak to wszystko się ostatecznie rozwiąże. A rozwiązało się pięknie.

    1. O, dziękuję! To dla mnie ważny sygnał. Cieszę się, że udało mi się podtrzymać napięcie. Zawsze się zastanawiam, czy nie za łatwo można się domyślić rozwiązania niektórych zagadek w moich książkach. A więc nie – to doskonale! 🙂 Serdeczności.

  6. Droga Adminko!
    Dzięki za udział w audycji. Miło było usłyszeć ten miły ton głosu i śmiech.
    Pięknie się Jowisz udał!
    A Przepowiednia leży u mnie na stole roboczym i czeka na swoją kolej.
    Baśnie zawsze mnie trochę przerażały.
    Pozdrawiam serdecznie z podziękowaniem za Jowisza i audycję.
    🙂

    1. Dziękuję, miły Zgredzie!
      Cieszę się na równi z mamą, że Jowisz się podoba. Miał być przyjemną niespodzianką do stopniowego odkrywania dla wszystkich jej Czytelników – no i chyba udało się to osiągnąć.

      Jeśli chodzi o baśnie, słusznie Cię przerażały, mnie zresztą też. Co nie przeszkadzało mi uwielbiać ten gatunek (do dziś mi to zostało). Ale „Przepowiednia” nie jest bardzo przerażająca, tylko odrobinkę, miejscami 😉

      Dzięki jeszcze raz za odzew, pozdrowienia dla całej Rodziny!

  7. Droga Pani Emilko,
    Gratuluję współpracy przy tak pięknej książce. A jest czego, bo książka jest śliczna. Śliczne też są zdjęcia. Kiedyś próbowałam znaleźć te miejsca na google maps, ale to przecież nie to samo. Teraz mogę się lepiej przyjrzeć.
    Bardzo miło było też Panią słyszeć w obu wywiadach.
    I rozumiem, iż mogła Pani myśleć, że takie niespodziewane wizyty są normalne. Nas też bardzo często odwiedzają różni ludzi o różnych porach dnia, najczęściej bez zapowiedzi (ewentualnie zapowiedź jest taka, że już ktoś jedzie, więc można postawić wodę na kawę) i dla mnie jest normalne, że ktoś nagle wpada na sobotnie śniadanie. Ale jak opowiadam o tym innym, to są zdziwieni, że tak się da, a ja z kolei dziwię się ich zdziwieniu.
    Miło było czytać o tych Pani pierwszych wyprawach samochodowych w celach treningowych. Muszę swojej Mamie zaproponować coś takiego. Na razie tata się ze mną nudzi, gdy przez godzinę trenuję parkowanie. To raczej średnio ciekawe.
    Mam jeszcze pytanie, związane z p. Barańczakiem. Czy miała Pani dużo okazji, żeby się z nim widzieć, skoro wyjechał mniej więcej w tym czasie, co Pani się urodziła?
    Przesyłam słoneczne pozdrowienia

    1. Kasztanowłosa, dziękuję! Cieszę się, że zdjęcia jeżyckie (i nie tylko) się przydają – troszkę może przygasły w druku, ale to co najważniejsze widać dobrze 🙂 Niespodziewane wizyty są na ogół miłe – tylko przypuszczam, że do Was wpadają znajomi? Do nas przybywały osoby, których nie widzieliśmy nigdy wcześniej 😉 Co miało swoje ciekawe strony, niewątpliwie.
      Wyprawy treningowe są bardzo przyjemne – a parkowanie wybitnie nudne, potwierdzam! Ale warto umieć zaparkować, absolutnie. W ogóle prowadzenie samochodu to fantastyczna sprawa. Bardzo lubię!
      Jeśli chodzi o Wujka – niestety nie miałam wielu okazji, żeby z nim przebywać, tylko wtedy, kiedy przyjeżdżał do Polski. Ale były to intensywne spotkania, bo cała rodzina chciała się nim nacieszyć i każdy korzystał ile się dało z jego pobytu. Był bardzo skromnym, ciepłym i skłonnym do żartów człowiekiem.
      Uściski, miłej majówki (jeszcze trochę jej zostało!).

  8. Gratulacje 🙂 Zamówiłyśmy już z mamą i siostrą, po jednej dla każdej 😉 Pozdrawiam serdecznie!

  9. Pani Emilio:) A książka jest zachwycająca! W formie i treści. Wczoraj pochłonęłam. Mam tylko jeden zarzut, ale za to bardzo poważny: za mało;) Cudowne gawędy biograficzno-jeżycjadowe, zachwycające zdjęcia i ilustracje. Śmiałam się, wzruszałam…a dziś…znów czytam Jeżycjadę. Od początku. Nie wiem który raz. Zwłaszcza początkowe tomy towarzyszą mi przez całe moje czytelnicze życie ( a już Kwiat kalafiora…najukochańszy z najukochańszych). Bo ja jestem rocznik 1974…Jeżycjada w dużej mierze ukształtowała mnie jako człowieka. Dziękuję Pani Małgorzato, dziękuję Pani Emilio:) Serdeczności przesyłam. Monika

    1. Dziękuję, dziękujemy! Jeden z najlepszych komplementów, to że książka jest za krótka 🙂 Tak więc jesteśmy wdzięczne i cieszymy się, że pozostaje niedosyt. Ale może trzeba będzie wziąć to pod uwagę i zastanowić się, co z tym począć… 😉 Serdeczne pozdrowienia!

Pozostaw odpowiedź Emilia Kiereś Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.