2018

Dzień dobry w nowym roku!
Niech 2018 będzie dla Was pomyślny, a każdy miesiąc niech przyniesie Wam coś dobrego. I niech to dobre będzie zawsze w przewadze. 🙂

Aha – zdjęcie to dowód na to, że udało mi się wypełnić plan i zapiąć wszystko na ostatni guzik przed końcem 2017. To oczywiście zupełnie nowa niespodzianka 😉 Więcej szczegółów – wkrótce…

 

Boże Narodzenie

Mili Czytelnicy,

święta już tuż, tuż, więc zanim na dobre pochłoną mnie przygotowania do nich, chcę Wam życzyć pięknego, dobrego Bożego Narodzenia.

Czasy nieustannie się zmieniają, świat pędzi naprzód chyba coraz szybciej – ale Boże Narodzenie jest jednym z tych niezmiennych, stałych, jasnych punktów. Niech w tym roku również nim pozostanie – choć zależy to także w pewnej części od każdego z nas.

WSPANIAŁEGO ŚWIĘTOWANIA!

 

Arthur Hughes, Narodzenie Chrystusa

Lekka księżniczka i inne wiadomości

Przed chwilą doręczono mi przesyłkę!

A w kopercie: George MacDonald, „Lekka księżniczka i inne baśnie” (Wydawnictwo W drodze) – te właśnie baśnie, które z taką przyjemnością tłumaczyłam całkiem niedawno.

Cieszę się z tej książki prawie tak, jak z własnej – a to dlatego, że włożyłam w ten przekład naprawdę sporo serca.

Oto ona, w całej okazałości:

 

 

 

 

 

Ciekawe, czy spodoba się Wam tak bardzo, jak mnie 🙂

 

A skoro już jesteśmy przy temacie… 😉

Chciałabym wstępnie zapowiedzieć coś, o co pytacie, ale na co jednak trzeba będzie nieco poczekać.

Na poniższym zdjęciu (które część z Was może już znać stąd) widać komputeropis mojej nowej książki, nietypowej i niespodziankowej (choć tego akurat na zdjęciu nie zobaczycie 😉 ). Od dwóch tygodni spoczywa on na biurku Wydawcy – ale gotowa książka trafi do Waszych rąk najpewniej dopiero w październiku 2018. Będzie za to bardzo piękna graficznie (i, mam nadzieję, nie tylko!).

Wiem, mnożę, mnożę tajemnice, ale wiecie przecież, że wszystkie zdradzę Wam w stosownym czasie.

 

 

No, ale skoro już wyznaję to i owo, to powiem jeszcze, że niebawem finiszuję z kolejną książką, również własną. Będzie to baśń (czyli to, co lubię najbardziej), trochę inna niż dotąd, trochę taka sama jak zawsze, barwna i pełna przedziwnych wydarzeń. Napomykałam o niej już jakiś czas temu – teraz przyszedł czas na ostatnie szlify.

Parę niespodzianek mam jeszcze dla Was w zanadrzu, ale żeby nie wygadać wszystkiego za jednym zamachem, na tym dziś skończę.

Strzeżcie się! 😉