Siostrzeniec z Norymbergi

Gdyby ktoś postawił Was przed regałem, na którym stałyby wszystkie istniejące książki dla dzieci, i kazał Wam wybrać najbardziej bożonarodzeniową z nich – którą byście wybrali?
Ja wiem na pewno: mój wybór padłby na „Dziadka do orzechów” E.T.A. Hoffmanna. Żadna inna ze znanych mi książek nie oddaje w tak doskonały sposób nastroju oczekiwania, który towarzyszył mi zawsze, przed każdą Wigilią – nawet dziś.

Fred i Klara siedzieli skuleni w najbardziej oddalonym kąciku mieszkania i zrobiło im się nieswojo, kiedy zmierzch już zapadł, a świateł, jak to się zwykle działo w dniu Wigilii, nie wnoszono. Fred zwierzył się szeptem swojej siedmioletniej siostrzyczce, że już od rana słyszał dobiegające z zamkniętych pokojów szmery i lekkie pukanie, a ciemna postać, która przed chwilą przemknęła przez sień, to na pewno ojciec chrzestny. [cyt. za: E.T.A. Hoffmann, Dziadek do orzechów, Nasza Księgarnia, Warszawa 1978]

O, doskonale rozumiem, jak się czuł Fred. I choć już dawno wyrosłam i przygotowania do Wigilii oglądam od przeciwnej strony niż Klara i jej braciszek – w dalszym ciągu czekam na ten dzień, jakbym była dzieckiem.

Szybko zapadał zmierzch. Fred i Klara, mocno przytuleni do siebie, nie śmieli powiedzieć nic więcej. W tej samej chwili dał się słyszeć czysty, srebrny dźwięk: „Dyń-dyń, dyń-dyń!” Drzwi otworzyły się nagle i taki blask wpadł z wielkiego salonu, że dzieci krzyknęły: „Ach!” i jak wryte zatrzymały się na progu.

(Zawsze mam to samo uczucie, kiedy kończymy ubierać choinkę.)

dziadek2

Kilka lat temu kupiłam DVD z baletem Piotra Czajkowskiego „Dziadek do orzechów”. Znałam oczywiście ten balet, ale kupowałam raczej w ciemno, nie wiedząc, jakie to wykonanie i czy na pewno warto (choć logo BBC na opakowaniu i informacja, że wykonawcy to tancerze londyńskiego Royal Ballet, budziły we mnie przeczucie, że WARTO). Tym sposobem trafiłam na najbardziej czarodziejski spektakl, jaki kiedykolwiek widziałam, na najprawdziwszą baśń na scenie, na rzecz zapierającą dech w piersiach. W dodatku to przedstawienie tak pięknie koresponduje z literackim pierwowzorem! Klara (w tej roli urocza Alina Cojocaru) wygląda dokładnie tak, jak powinna wyglądać Klara. Ojciec chrzestny (wspaniały sir Anthony Dowell) jest ideałem hoffmannowskiego ojca chrzestnego – nieco groźny i tajemniczy, ale opiekuńczy zarazem. Spójrzcie sami, co się dzieje, kiedy Klara schodzi nocą, tuż przed bitwą z myszami, do salonu, w którym pod choinką zostały jeszcze zabawki.

Dowodem na to, jak inspirujące jest obejrzenie całości (gorąco polecam!), jest para naszych choinkowych zabawek – Klara i Dziadek do orzechów. Zrobiłyśmy ich, ja i moja córka, na wzór tych z baletu.

klara

dziadek

Opis choinki i Wigilii w domu Freda i Klary lubię tak samo jak to, co dzieje się na scenie Royal Opera House – kiedy piernikowy anioł wynurza się zza kulis i przesuwa się pod wielką choinką albo kiedy pada śnieg i bohaterowie jadą saniami przez oszroniony las.

Tak to wprawiam się w świąteczny nastrój, nie zważając na Santa Clausów z coca-coli i wszelkich innych produktów w świątecznych opakowaniach. „Dziadek do orzechów” jest mi zdecydowanie bliższy i o nim rozmyślam sobie, lukrując pachnący piernik, lepiąc uszka i patrząc, jak buraczki kiszące się na barszcz z każdym dniem nabierają koloru. A wszystko zmierza do Pięknej Kulminacji, do tej wielkiej Niespodzianki, na którą czekam co roku tak samo niecierpliwie.

Wszyscy mili Goście i Czytelnicy,
życzę Wam pięknych, szczęśliwych, rozświetlonych Świąt Bożego Narodzenia! A zanim one nastąpią – radosnych przygotowań, emocjonującego pakowania prezentów (żeby nikt nikogo na tym nie nakrył!) i wielu radosnych chwil spędzonych z najbliższymi. Bo te wspólne przygotowania są przecież tak samo ważne, jak wspólna Wigilia.
Wszystkiego najlepszego! Do zobaczenia w nowym roku!

swiece

Orkan w natarciu, a „Brat” powraca…

Wszyscy Mili Czytelnicy!

Na początek przepraszam, że nie było mnie we Wrocławiu i że nie udało mi się umieścić na stronie żadnej informacji o tej nieobecności.

Dopiero dzisiaj włączono nam prąd po przejściu wichury z nawałnicą śnieżną, tej samej, która uniemożliwiła mi podróż na wrocławskie targi. Ogromnie żałuję! Mam nadzieję, że za rok nic nie stanie nam na przeszkodzie i się spotkamy.

Ale jest też miła wiadomość – moja książka Brat została wyróżniona w I edycji konkursu Książka Przyjazna Dziecku.

Więcej o konkursie, organizowanym przez kieleckie Muzeum Zabawek i Zabawy TUTAJ.

Konkurencja była bardzo duża, zgłoszono wiele ciekawych książek wartych uwagi. Sama zaraz będę się rozglądać za tymi z nagrodzonych i wyróżnionych tytułów, których nie znam – a jest takich wiele!

Pozdrawiam Was serdecznie i mikołajkowo – trzymajcie się ciepło!

lunaria

PS Jest też nowa recenzja Kwadransa – o, TU 🙂