A wiosną…

A wiosną, a wiosną stosy kartek rosną – pisze się jedno i (w perspektywie) drugie, tłumaczy się trzecie i zaraz potem czwarte, czasu wprost człowiekowi nie starcza, co jest uczuciem niezwykle przyjemnym, zwłaszcza kiedy się wie, że wszystkie teksty, które teraz zapełniają po brzegi moje biurko i (nie po brzegi) mój komputer, z czasem przeobrażą się z brudnopisowych poczwarek w  książkowe motyle. Juhuu!

W tej chwili na warsztacie mam przekład: niezwykłą baśń, jedną z trzech. Ciekawe wyzwanie i satysfakcjonująca praca. Przy okazji dokonałam też kilku interesujących i zaskakujących – przynajmniej dla mnie 😉 – spostrzeżeń, o czym może kiedy indziej. W każdym razie: będzie z tego piękna książka! Szczegóły w swoim czasie, a na razie tylko zdjęcie… 😉

 

 

Ponadto przesyłam Wam wiosenne pozdrowienia – wszystkie cebulki, posadzone jesienią, wykiełkowały i zakwitły, dzięki czemu mam teraz przy domu zagonik szafirków i tulipanów. Co więcej: brzozy po drugiej stronie ulicy już mają czym szumieć!

Słyszę co prawda, że gdzieniegdzie wiosna ociąga się nieco – ale nawet jeśli gdzieś jest chwilowo biało, to przecież pod tą bielą jest już zielono! 🙂 I to jest krzepiąca myśl!

Uściski dla tych, którym świeci słońce i jeszcze mocniejsze dla tych, u których pochmurno albo i śnieży!

Maleńki jubileusz translatorski ;)

Właśnie przed chwilą, stawiając na półce kolejną, świeżutko wydaną książkę, którą przetłumaczyłam na polski, uświadomiłam sobie, że to dokładnie trzydziesty tytuł przełożony przeze mnie z angielskiego! Z okazji tego minijubileuszu – foteczka 😉

 

 

Mogę też Wam zdradzić, że wśród moich licznych tegorocznych tajemnych planów (z których część ujawni się dopiero w przyszłym roku) znajduje się również kolejny przekład, dla poznańskiego wydawnictwa: będą to trzy baśnie napisane przez brytyjskiego klasyka, niewydane dotąd po polsku – rzecz wielce przyjemna! 🙂

Zaglądajcie tu, jeśli jesteście ciekawi – o wszystkim będę Was systematycznie informowała 🙂

Tymczasem przesyłam Wam uściski i oddalam się do pracy… 🙂

Jak bliźnięta ;)

Hura, hura, a ja już mam nowego „Brata”! 😀
Z pozoru ten nowy i stary wyglądają tak samo – jak bliźnięta 😉 Ale wnętrza mają różne. Jak bliźnięta 😉
Sami spójrzcie – a jutro od 12.00 zapraszam na poznańskie targi książki! Będzie nie tylko „Brat”, ale i pozostałych pięcioro książkowych towarzyszy 🙂