Raymond Peynet i jego Zakochani

Mili Czytelnicy, dzień dobry w walentynki!
Dajcie dziś buziaka każdemu, kogo kochacie! 🙂

Z okazji tego sympatycznego skądinąd święta chciałabym napisać Wam słówko o francuskim artyście, którego niektórzy z Was zapewne znają i pamiętają, ale o którym część z Was być może nigdy jeszcze nie słyszała – a warto.

Jest nim Raymond Peynet:

 

 

Piszę o nim dzisiaj dlatego, że to temat w sam raz na dzień świętego Walentego: artysta ów zasłynął bowiem z rysunków przedstawiających parę zakochanych – i ci jego „Zakochani”, pełni nieco staroświeckiego (szczególnie z dzisiejszej perspektywy) uroku i iście francuskiego wdzięku, w szybkim czasie podbili serca całej Francji i sporej części świata.

 

 

Peynet urodził się w 1908 r. w Paryżu, zmarł w 1999 w Mougins. W wieku 15 lat rozpoczął naukę w Germain Pilon, późniejszej Szkole Sztuk Stosowanych w Paryżu. Po jej ukończeniu, w latach 20. XX w. podjął pracę ilustratora w rozmaitych gazetach i czasopismach, projektował również plakaty, etykiety, katalogi dla francuskich domów towarowych.

 

 

 

„Zakochani” powstali w 1942 r. w Valence. Inspiracją do ich stworzenia stała się muzyczna altanka, znana dziś pod nazwą „Altanki Peyneta” – Kiosque Peynet (źródło fotografii: kiosque-peynet.com):

 

 

W niej to artysta wyobraził sobie podobno po raz pierwszy sympatyczną, poetyczną parę, połączoną gorącym uczuciem – i wcale się nie dziwię, że właśnie tam zapragnął umieścić swoich rysunkowych bohaterów, bo to naprawdę wdzięczne miejsce!

 

 

 

Niektórzy twierdzą, że „Zakochani” stali się inspiracją dla Georgesa Brassensa i jego piosenki „Les amoreux des bancs publics”

 

 

oraz dla Charlesa Aznavoura, który pod wpływem słynnego cyklu rysunków miał napisać utwór „Les amoreux de papier” (wykonywany przez Marcela Antona) – do posłuchania i obejrzenia TUTAJ.

Popularność „Zakochanych” przełożyła się na powstanie mnóstwa tzw. gadżetów, prezentujących ulubioną parę francuskiej (i nie tylko) publiczności: w latach 50. i 60. wielki sukces odniosły laleczki Peyneta – sprzedano ich ponad 6 milionów egzemplarzy! Niestety, wkrótce zostały zdetronizowane przez nowość tamtych czasów – lalkę Barbie…

 

 

Z kolei w latach 60. i 70. firma jubilerska Murat wyprodukowała medaliony, szpilki do krawatów i spinki do mankietów z podobiznami zakochanej pary Peyneta. Dziś podobno rozbijają się o nie kolekcjonerzy:

 

 

Podobnie zresztą rzecz się ma z porcelaną (Coulevre i Rosenthal), bowiem i na nią trafiły podobizny sympatycznej rysunkowej pary:

 

 

Oprócz rysunków, od których historia zakochanych się zaczęła, Peynet stworzył w późniejszych latach również przedstawiające ich plakaty i litografie.

 

 

Ponadto „Zakochani” trafili na francuskie znaczki pocztowe i pocztówki, wydawane m.in. specjalnie z okazji dnia św. Walentego – któż z nas nie chciałby dostać walentynki okraszonej taką śliczną ilustracyjką? 🙂

 

 

We Francji znajdują się dwa muzea poświęcone twórczości Peyneta: w Antibes i w Brassac-le-Mines, rodzinnej miejscowości matki artysty. Poza tym można też odwiedzić dwa muzea Peyneta w Japonii – to zaskakujące, ale rysunkowa para zawędrowała aż tam!

A tu: mój osobisty egzemplarz, ilustrujący sercowe perypetie „Zakochanych” 🙂

 

 

 

Zostawiam Was na dzisiaj z tą sympatyczną, żartobliwą, sentymentalną i frywolną niekiedy parą – przyznajcie, że człowiek na ich widok musi się uśmiechnąć! 🙂

 

Zaproszenie :)

Drodzy Czytelnicy,

otóż i miła wiadomość: serwis Kosz z książkami w dniach 6-12 lutego organizuje „Tydzień z Emilią Kiereś” (tj. ze mną 😉 ).

Zapraszam Was do zaglądania na stronę Kosza…, szczególnie w drugim tygodniu lutego, bo zdaje się, że szykują się tam jakieś niespodzianki specjalnie dla Was! 😉

A w niedzielę 12 lutego o godzinie 16.00 będzie można wziąć udział w czacie na facebookowej stronie Kosza z książkami – TUTAJ. Przez pełną godzinę będę z Wami rozmawiać i odpowiadać na wszelkie pytania 😀

Zapraszam!

 

Słoneczko świeci, praca wre!

Hej, hej, moi mili,

tak jak zapowiadałam – pracowity u mnie ten styczeń, a będzie jeszcze bardziej pracowicie! Jak przyjemnie 😀 I może czas dzielący nas od wiosny szybciej mi przy tej pracy zleci…

Te niepozorne karteluszki, które widzicie na zdjęciu, to część niespodzianki dla Was 🙂 Nad tym między innymi spędzam teraz dzionki.

Efekty tej działalności będziecie mogli ujrzeć najpewniej w październiku, w towarzystwie mistrzowskich ilustracji – a z książki ucieszą się mali i trochę więksi Czytelnicy.

Nic więcej nie mogę Wam na razie zdradzić, oprócz tego, że mam też przy tym sporo zabawy! I nie tylko ja!

A będą i kolejne książkowe niespodzianki, powolutku, powolutku, bo od napisania czy przetłumaczenia do wydania droga nie jest taka krótka, ale – wszystko w swoim czasie 🙂

Więcej informacji już niebawem, trzymajcie się!

 

PS Ostatnio ktoś usiłował zhakować tę stronę – ale została gruntownie przejrzana i oczyszczona z wszelkiego podrzuconego śmiecia, dzięki czemu wizyty tutaj nie wiążą się z żadnym zagrożeniem dla Waszych komputerów. Piszę o tym, bo kilka osób zaalarmowanych dziwnym zachowaniem antywirusów pytało mnie o to. Wszystko gra, wchodźcie i czytajcie śmiało! 🙂

2017!

img_8397a

 

I hop!

I z dnia na dzień znaleźliśmy się w nowym roku.

2017!

A to już drugi dzień!

Korzystając z tej okazji (początek roku to, jak wiadomo, czas sprzyjający wszelkim podsumowaniom, rozliczeniom oraz podejmowaniu postanowień…), chciałabym z całego serca podziękować Wam wszystkim, mili Czytelnicy, mali, duzi i średni!

Dziękuję Wam za to, że jesteście, że trwacie, że dajecie o sobie znać. Dziękuję za nieustanne dostarczanie mi motywacji do pracy i za to, że dzięki Wam wiem, że ta praca ma sens. Dziękuję za wszystkie miłe słowa i gesty – a było ich w minionym roku tak wiele! Za wszystkie listy, za spotkania – mają dla mnie ogromną wartość. Jestem prawdziwie dumna i szczęśliwa, że mam takich wspaniałych Czytelników i cieszę się, że właśnie dla Was mogę pisać.

Za wszystko, jeszcze raz: wielkie dziękuję! 🙂

 

img_8401a

 

A skoro już o nowym roku mowa: wyznaję, że mam głowę pełną po brzegi nowych planów i pomysłów. Nowa książka się pisze, powoli, ale jednak. Zdążyłam się już przywiązać do jej bohaterów, choć nie wiem, czy się jeszcze nie zmienią. Na tym etapie wszystko jest możliwe! Poza tym powstaje jeszcze to i owo, co ujrzycie za czas jakiś, ale na razie niech pozostanie dla Was niespodzianką 🙂 Mam w przekładzie nowe książki. I jeszcze sporo innych pomysłów – trzymajcie proszę kciuki, żeby starczyło mi tego roku na realizację wszystkich! Byłoby wspaniale!

Ja trzymam kciuki za Was – niech się Wam wiedzie, niech Wasze plany też pozwolą się zrealizować, no i – przede wszystkim – bądźcie szczęśliwi!

I bądźmy razem 🙂

Dobrego roku!