Wiosna!

Niby kalendarz mówi inaczej, ale kto by tam patrzył na kalendarz, skoro cały świat dokoła już głośno krzyczy: „Wiosna!”.

 

 

Zatem: żurawie budzące nas o świcie, krokusy, rower, las, ptaki, słońce, niebo, chmury, wiatr – chce się żyć! 😀

 




 

A i praca idzie jak z płatka: mała baśń o rybaku i księżycu już po redakcji, teraz powędruje do Ilustratorki Wspaniałej.

Już się nie mogę doczekać, aż pozwoli rzucić okiem na choćby skrawek obrazka… Ale – wszystko w swoim czasie.


 

A póki co – trzeba wyjąć z piekarnika tartę z czerwonymi porzeczkami. Najwyższa pora spożytkować zapasy mrożonych owoców, bo zaraz będą nowe, świeże! 🍒🍓🍉🍇 Mniam…

Po targach w Poznaniu

Mili Czytelnicy!

Bardzo Wam dziękuję za dzisiejszy dzień na targach w Poznaniu. Wielką niespodzianką była dla mnie kolejeczka, która czekała przy stoliku, kiedy przyszłam, punkt 12.00! Nie spodziewałam się, że już od razu będzie Was tylu! Co za radość 😀

Cieszę się, że poznałam nowe Czytelniczki, nowych Czytelników, że spotkałam znajomych z poprzednich lat – to zawsze bardzo, bardzo miłe.

I tak sobie myślę: chyba najlepsze w tych wszystkich targach jest to, że dochodzi tam do wymiany dobrych emocji i że człowiek ma okazję przyjąć jednorazowo tak dużą dawkę serdeczności. Jakie to budujące! Dziękuję!




A w lutym…

Dziś od rana:
– niebo jest błękitne w białe chmurki;
– słońce oświetla iglaki tak pięknie, jak gdyby pod nimi wcale nie leżał śnieg;
– ktoś w sąsiedztwie niestrudzenie przycina gałęzie piłą elektryczną (luty! przycinamy gałęzie drzewom! wiosna tuż tuż!);
– mazurki kłócą się w żywopłocie, a kosy podjadają rajskie jabłuszka;
– herbata smakuje doskonale jak zawsze;
– listonosz przyniósł miłe listy;

Z krzepiącą świadomością, że wszystko jest tak, jak być powinno i że świat zmierza bez przeszkód ku wiośnie, pracuję więc spokojnie, choć z werwą (to wcale nie sprzeczność!)

 

 

Tym razem na warsztacie „Miedziany listek”, którego kształt staje się coraz bliższy ostatecznemu. Piszę w nim o tym, jak kończy się lato i zaczyna jesień, a potem o jesieni, która powoli przechodzi w zimę. I tak, zanurzona w cyklu zmieniających się pór roku, szlifuję i wygładzam. I lubię Tereskę, coraz bardziej! 🙂

Pisze się!

Nowy rok rozpoczął się pracowicie, bo jakżeby inaczej…
Tak, tak, nowa baśń się dla Was pisze! Dużo w niej gwiazd, księżyca, morza… i dziwnych, dziwnych zdarzeń.

 

 

To będzie jedna z trzech moich książek, które ukażą się w tym roku. Pierwsza już na wiosnę, ostatnia przed Gwiazdką. Rok pełen wrażeń, można rzec – ale już pracuję nad tym, żeby kolejny również okazał się owocny. Trzymajcie kciuki, a ja wracam do pisania!

Uściski!